Język 

Kontekst historyczno teologiczny objawien Medjugorskich

Date: 10. listopad 2005 , Originally published 10. listopad 2001
Author: Dr. fra Tomislav Pervan, OFM
Category: Teologia

Odpowiedz pochodzaca od wiary

Zycie nie jest zabawą ani teź nie rządzi w nim tylko prawo silniejszego. Jest ono utkane z cierpienia i miłości, z grzechu i łaski, diabelskiego napastnictwa, pokusy, ale i odrzucenia tej pokusy oraz zwycięstwa nad napastnikiem. W Medjugorju spotykamy się z wyraŻnym wezwaniem do nawrócenia do Boga Zycia, wezwaniem do modlitwy jako odpowiedzi ludzkiej wolności na wolność Boską jako spotkaniu dwóch miłości. Medjugorje jest wybitną afirmacją indywidualności, indywidualności zaprzeczającej stopieniu w jakąś jedność czy kosmiczne Jedno, jakiego chciałoby na przykład takie New Age. Zeby niektórzy nie wiem jak twierdzili źe teizm zanika, jesteśmy świadkami jak religia nie zamiera czy zanika, wiara nie traci formy lecz tylko przyjmuje inną, nową formę i w ten sposób zmienia swój byt wewnętrzny. W chrześcijañstwie mamy doskonał syntezę umysłu, woli i uczucia - nie jest ona ani trochę łatwa. Jest ona zbyt suptelna i w cigłym niebezpieczeñstwie źe w kaźdej chwili moźe zwrócić się w tym lub innym kierunku, zawsze znajduje się pod wewnętrznym napięciem. To samo napięcie odnajdziemy i poza chrześcijañstwem. Prawie wszystkie religie świata mają świadomość istnienia tylko jednego Boga i jasne jest poiteizmowi, źe bogowie nie są liczbą mnogą od jednego Boga, bo nie ma Boga w liczbie mnogiej. Bóg jest jeden i jedyny. Bogowie są, chociaź ich nazywamy tym samym imieniem jak i Boga, zawsze siłami niźszego stopnia. Tymczasem w religiach zazwyczaj znika ten jeden Bóg, znika z źycia praktycznego i na scenie pojawiają się bóstwa. Ten jedyny Bóg nie jest niebezpieczny, jest samym dobrem, nikomu nie nanosi zła, więc cały rytuał i bogobojność nie odnoszą się do Boga lecz do bóstw i sił otaczających nasze źycie z którym człowiek musi wejść w układy. W dziejach religii jest to chroniczne odrywanie się od Boga, a obecne jest i dzisiaj w naszej postchrześcijañskiej Europie. Dlatego zagroźeni jesteśmy dzisiaj neopogañstwem. Człowiek, który wyłącza Boga jako jedno i jedyne dobro, jak kogoś dalekiego, zwraca się w stronę niskich sił, bliźszych, otaczających nas i w ten sposób poniźa samego siebie, stwarza sobie - jak się wyraził ateista Freud - protetycznych bogów. Jest to więc rozkład chrześcijañstwa, syntezy chrześcijañskiej, jest to rozkład Boga prowadzcy do dezintegracji i rozkładu człowieka. A Paweł zajął wobec tego wyraŻne stanowisko: "Bo chociaź źyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyź oręź nasz, którym walczymy nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Boźej; nim teź unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeñstwo Chrystusowi..." (2 Kor. 10, ł-5).

Przy poszukiwaniu odpowiedzi i prawdziwego lekarstwa musimy naprzód zacząć sami od siebie. Jakimi siłami rozporządzamy i na jakie siły moźemy w danej chwili liczyć? Jakie zadania stoją przed nami i jakie niebezpieczeñstwa czychają na nas wszystkich? Musimy wpierw wznieść się ponad nacjonalizm i róźnice ideologiczne. Komunizm pozostawił za sobą pustkę ideologiczną w duszach, rozkład gospodarczy, pozostawiono w spadku zbyt cięźkie brzemię, tu u nas jeszcze i wojnę. Potrzebna jest wspólna i zdecydowana wola wszystkich do przemoźenia obecnego stanu i wyruszenia w przyszłość.

Naprzód musimy odnaleŻć wspólne podstawy. Jaki jest wspólny wszystkim nam fundament, jaka wspólna podwalina? Powiedzielibyśmy: przynaleźność do zachodniego kręgu kulturowego - chrześcijañska podwalina na fundamentach naszej rzeczywistości. Dzisiaj wszystko jest skierowane w stronę pañstwa prawa i wolności opartej na prawie. Wolność i prawo nie są dwoma przeciwnymi sobie pojęciami, lecz wolność i prawo warunkują się wzajemnie. Prawodawca nie moźe ogłosić byle czego jako prawo i prawa nie moźna wyprowadzić po prostu ze statystyk. Musi istnieć świadomość odpowiedzialności przed historią, godnością człowieka i przed Bogiem. Wszystko musi być oparte na podstawach których prawodawca nie moźe ustanawiać, lecz musi je suponować. Dzisiaj przesłanki te są mocno podkopane w społeczeñstwie koncesyjnością i upadkiem moralnym cywilizacji zachodniej. Dlatego naleźy rzucić okiem wstecz, aby móc przeanalizowaś czasy minione i obecne i dać programowe spojrzenie na jutro.

W latach sześćdziesitych tego wieku oddczuwało się w powietrzu wielkie zmiany. Z jednej strony mamy pod koniec tych lat niepokoje studenckie, których nie moźemy rozpatrywać w odizolowaniu od Kościoła. Postawiły one pod znak zapytania osiągnięty z męką postęp na polu społecznym i gospodarczym i zaistniała groŻba, źe wszystko zakoñczy się chaosem i anarchią. Kryzys autorytetów wstrząsał podstawami systemu pañstwowego. Niepokoje te wynikły z posoborowych wrzeñ w samym Kościele, ale teź i z rewolucyjnej amerykañskiej teologii protestanckiej. Na barykadach paryskich 1968 czczono eucharystię jako pobratymstwo bojowników o wolność anarchistyczn i jako znak nadziei mesjanizmu politycznego w świecie rodzcym się wśród gwałtu i terroru. To wyjaśnia fakt, źe podstawy tego ruchu rewolucyjnego maj cechę religijn, względnie pseudoreligijn. T implikację teologiczn spotkamy i we włoskim, ale i w niemieckim terroryŻmie lat siedemdziesitych. Niemoźliwe jest zrozumienie włoskiego terroryzmu abstrahujc od kryzysów i wrzeñ w posoborowym katolicyzmie włoskim.

Przypomnijmy sobie: Jan XXIII ogłosił pod koniec lat pięćdziesiątych pewien, powiedzielibyśmy prawie utopijny plan - zwołanie Soboru Ekumenicznego. Otwarcie i przebieg Soboru stały się centralnym wydarzeniem drugiej połowy naszego stulecia. Został świadomie ukierunkowany pastoralnie jako otwarcie Kościoła dla świata, otwarcie okien i drzwi - ale celowo uniknął pułapek poprzednich soborów - nie poszedł na dogmatyzowanie czy ogłaszanie moralno -teologicznych lub dogmatycznych definicji. Moźe jako brzemię odczuwało się gdzieś za pontyfikacie Piusa XII definiowanie dogmatu o Wniebowstpieniu NMP. Papieź chciał w ten sposób ukoronować swój pontyfikat, a spowodował właściwie skutek odwrotny, inteligencja była sfrustrowana a fronty międzywyznaniowe zablokowane.

Wbrew oczekiwaniom Kurii rzymskiej Sobór miał przebieg bardzo dynamiczny. Otworzył się dla zagadnieñ i problemów czasów i epoki, problemów Kościoła, krajów rozwijających się, religii niechrześcijañskich, wyznañ niekatolickich. Poczynił odwaźny krok w kierunku reformy liturgii i ułatwił nadzwyczajne projekty pastoralne. W kulminacyjnym momencie Soboru dochodzi do zmiany papieźa, biskupi są juź wszystkim zmęczeni, zbyt wiele było źdañ zmian i przeinaczeñ programu Soboru i wniosków, niektórzy zostali ledwie wprowadzeni w materię dokumentów Soboru, ogłoszonych na zakoñczenie. A co nastąpiło po Soborze?

Moźna powiedzieć: duźo osadu i dziwaczności, niewłaściwie zrozumianych decyzji Soboru, prawdziwy galimatias w wielu dziedzinach źycia i działania. Odejście i egzodus wielu z duchowieñstwa, zakonów i Kościoła. Pontyfikat Pawła VI przebiegł pod znakiem odnowy, postępu, ale i pewnego konserwatyzmu i przyhamowañ. Obecny pontyfikat Jana Pawła II przebiega pod znakiem niezliczonych podróźy i pielgrzymek po całym świecie. Przyczynia się to do otwarcia Kościoła wobec całego świata, do przejścia z Kościoła statycznego do Kościoła dynamicznego - tym samym i do kolegialności, względnie solidarności Papieźa z całym światem i całą ludzkością. Obecny Papieź rozmawia ze wszystkimi religiami, poniewaź w kaźdej, według Soboru, znajdujemy elementy i ziarna prawdy. Jego podróźe po całym świecie są jednocześnie i adieu zachodniemu rozumieniu chrześcijañstwa na korzyść ogólnoświatowego otwarcia oraz włczenia kultury latynoamerykañskiej, azjatyckiej i murzyñskiej do Kościoła. Przyczynia się do tego i nowe ujęcie pielgrzymowania w którym, rozpatrujc ze stanowiska historii dogmatu, leźy u podstaw nowe pojmowanie Kościoła nie jako wielkości statycznej, lecz jako wędrujcego narodu Boźego - a więc nie Kościoła jako bosko nadleźnej nad całym światem instytucji, lecz Kościoła jako narodu Boźego wędrującego ku swemu celowi eschatologicznemu wraz z całym światem. Dlatego Papieź jest symbolem tego pielgrzymowania, mogą się z tym utoźsamiać i wszyscy wędrujący i pielgrzymujący do Medjugorja. Przekraczanie wszystkich granic, stapianie wszystkich w jedność - w ten sposób urzeczywistnia się to, co sformułował juź Paweł VI, a gorąco zaakceptował Jan Paweł II. Dlatego trzeba wszechobecnej kulturze śmierci w której źyjemy przeciwwstawić Jezusa Chrystusa i źywe chrześcijañstwo, alternatywę dla współczesnego stylu źycia, którą daje wiara w Jezusa Chrystusa.

 

Source: © Information Centre "Mir" Medjugorje ( www.medjugorje.hr ^ )

 


Wap Home | Aktualności  | Medziugorje  | Orędzia  | Artykuły  | Videos[EN]  | Galeria[EN]

Powered by www.medjugorje.ws